Karolina & Kamil | Jesienna sesja narzeczeńska


Tegoroczny październik zapowiadał się słabo. Pół miesiąca lało. Zero słońca - zero pomarańczowych liści na drzewach. Na dodatek utknęłam przy pisaniu mojej pracy magisterskiej i w duchu wzdychałam sobie do tych wszystkich jesiennych fotek na Instagramie, które inni wrzucali, a u nas w Lublinie pogoda była okropna. Aż przyszedł koniec miesiąca. Jesień w pełni, niedzielne popołudnie, ja z aparatem i Oni - Karolina i Kamil. Zakochani, uśmiechnięci i otwarci nawet na moje ej, a położycie się w liściach, a ja Wam zrobię takie zdjęcie z góry? No i się położyli, chociaż liście były trochę mokre.

No lubię.. lubię sesje narzeczeńskie najmocniej. Kiedyś myślałam, że najbardziej chciałabym zajmować się fotografią rodzinną. Ma ona swój niepowtarzalny urok, ale na sesjach miłosnych jest spokojniej. Można swobodnie realizować swoje pomysły. Nie trzeba biegać za fotografowanymi osobami i wszyscy się słuchają bez buntów. 😃
Sesje narzeczeńskie może nie są 
najłatwiejsze - w końcu łatwiej zrobić fotę biegnącego dwulatka, który jest naturalny i nie ukrywa emocji. Złapany uśmiech czy słodka minka i rodzice będą najczęściej zachwyceni swoim maluchem.
I ja się nie dziwię!

Nie ze wszystkich zakochanych można za to wycisnąć worek emocji. Kiedyś myślałam, że to głównie moja wina, jako fotografa. Że sobie nie radzę. Dopiero rozmowa z bardziej doświadczonym fotografem uświadomiła mi, że na pewne sprawy nie mamy wpływu, choćbyśmy się dwoili i troili. Nie każdy chce (lub potrafi) otworzyć się przed obcym człowiekiem, który celuje lufą obiektywu i któremu na dodatek buzia się nie 
zamyka - to akurat o mnie. 😂

Wracając do naszej sesji - takich współprac życzę sobie dużo, dużo więcej! Nie dość, że z Kamilem łatwo mi się było dogadać (w ogóle to rzadkość, że panowie piszą w sprawie sesji, więc tu kolejny plus), to przyjęli wszystkie moje wskazówki dotyczących przygotowania, wybrali idealne jesienne stylówki i zadbali o dodatki. W ogóle miałam wrażenie, że przed obiektywem czują się bardzo swobodnie i nawet jeśli byli zestresowani, to ja tego nie odczułam w żadnym momencie.

A wiecie, co było najbardziej super? Kiedy powiedzieli mi, że wydaje im się, jakbyśmy się już wcześniej znali. Chyba nie ma lepszego komplementu dla fotografa. 💕

Można robić ładne zdjęcia lub brzydkie.
Możemy się sobie na nich podobać lub widzieć mankamenty, których inni nie widzą.
Ale jak słyszy się, że atmosfera jest w porządku, to miód rozlewa się na serce i dostaje się +10 do motywacji.


A teraz zapraszam Was do obejrzenia efektów z naszego spotkania.



























Brak komentarzy