Kolejna piękna historia w moim portfolio ♡
Ilona, Mateusz, Olivier i mały Michałek - jeszcze w brzuszku.
Czy koniec października to dobry moment na publikację sesji z sierpnia? Nie wiem! Ale mam takie zaległości na blogu, że przez najbliższy miesiąc możecie spodziewać się trzech wpisów w tygodniu - w poniedziałki, środy i piątki o 15:00.
Ale przejdźmy do sesji!


Były całusy!


Jeśli ktoś powiedziałby mi 10 lat temu, że będę robić dokładnie tą sesję, pewnie złapałbym się za głowę! Z Iloną znamy się od dziecka i wydaje mi się, że jeszcze nie tak dawno jeździłyśmy razem na wakacyjne kolonie, a teraz proszę. Mamy mężów! A Ilonka ma do tego dwóch pięknych synków. No bajka!
Miał być piękny zachód w jednym z moich ulubionych miejsc, a wyszła burza i nici z sesji. Jednak na dobre wyszło, że przełożyliśmy nasze spotkanie i złapaliśmy całkiem ładny sierpniowy wieczór. Co prawda słońce było za chmurami, ale za to miękkie światło sprzyjało robieniu zdjęć.
W pierwszej części zdjęcia robiliśmy z Olivierem, który dzielnie pozował. Tu ukłon należy się rodzicom, bo Oli wiedział, że będziemy robić zdjęcia i przyjechał z pozytywnym nastawieniem i kilkoma swoimi pomysłami, które zrealizowaliśmy.
W drugiej części skoczyliśmy w inne miejsce. Zrobiliśmy czułe zdjęcia samych rodziców i kilka portretów samej mamy.
Swoją drogą kobiety w ciąży mają w sobie coś niesamowitego! Za każdym razem zachwycam się przy obróbce, jak wyglądają pięknie i kobieco.

Były też czułe spojrzenia.
Zdjęcie z tatą vs. zdjęcie z mamą.
Które wygrało?
I skradzione pocałunki.

Jestem niesamowicie wdzięczna, że to mi powierzyli uchwycenie tego wyjątkowego czasu.
Małemu Michałkowi życzymy, żeby zdrowo rósł i był pociechą rodziców.
A my widzimy się w środę!
O 15. Pamiętajcie.















